Po stłuczce liczy się pierwsze pięć minut. Oto co zrobić. | Poradnik flotowca #14

Twój kierowca wrócił z trasy. Kolizja, nic poważnego, sprawca podpisał oświadczenie. Sprawa prosta i właściwie zamknięta. Prawie. Jeśli zdjęcia są niewyraźne albo auto zostało przestawione zanim je zrobiono, ubezpieczyciel będzie miał pytania, wycena się przeciągnie, a kosztorys może nie uwzględnić wszystkich uszkodzeń. Taka sytuacja prawie zawsze ma tę samą przyczynę: dokumentacja zdjęciowa wykonana byle jak albo została pominięta.

Pierwsze minuty na miejscu: co fotografować, zanim ruszysz auto

Kiedy pojazdy zostaną przestawione, traci się możliwość udokumentowania tego, jak wyglądała scena kolizji. Dlatego zanim kierowca wycofa auto na pobocze, powinien mieć telefon w ręku. Oczywiście najpierw światła awaryjne, trójkąt i sprawdzenie, czy wszyscy są cali. Ale zaraz potem aparat.

Na miejscu zdarzenia liczy się przede wszystkim kontekst: jak stały oba pojazdy względem siebie, jak wyglądało otoczenie (skrzyżowanie, parking, oznakowanie), czy na jezdni widać ślady hamowania, czy odpadły kawałki lakieru lub szkła. To wszystko zniknie, gdy tylko ruch drogowy zrobi swoje.

Koniecznie też tablice rejestracyjne obu pojazdów (wyraźne, czytelne, bez refleksów) oraz zdjęcie podpisanego oświadczenia sprawcy, całego dokumentu z wypełnionymi danymi i podpisami. To jeden z najczęściej pomijanych kroków, a brak tej fotografii potrafi niepotrzebnie skomplikować całą sprawę.

Co ubezpieczyciel chce zobaczyć przy zgłoszeniu

Drugi etap to precyzyjne zdjęcia do wyceny. Ubezpieczyciel potrzebuje ujęć pojazdu z czterech stron i po przekątnej, żeby ocenić nie tylko uszkodzenia, ale też stan reszty auta. Jeśli inne rysy i wgniecenia nie zostały udokumentowane, trudniej będzie ustalić, co powstało w kolizji, a co istniało wcześniej.

Uszkodzenia fotografuj na trzech poziomach: z bliska (pęknięcia, zarysowania, wgłębienia), cały uszkodzony element (zderzak, drzwi, błotnik) i szeroki kadr z kilku kątów.

Na co najmniej jednym zdjęciu powinna być widoczna tablica rejestracyjna. Potrzebny jest też numer VIN (tabliczka na karoserii i ten widoczny pod przednią szybą) oraz licznik z aktualnym przebiegiem. Przy uszkodzeniach przodu warto otworzyć maskę i sfotografować komorę silnika. Rozsądne minimum to 10 do 20 zdjęć.

Co najczęściej się pomija

Braki? Za mało zdjęć (poniżej dziesięciu), brak szerszego kontekstu (samo uszkodzenie bez sylwetki pojazdu), fotografie pod słońce lub nieostre, brak tablicy rejestracyjnej drugiego pojazdu, dokumentacja wykonana już po przestawieniu aut. I najczęstszy problem: zdjęcia tylko własnego pojazdu, bez auta sprawcy.

Dobrze udokumentowana szkoda zamyka się kilkanaście dni szybciej. W flocie, gdzie postój pojazdu oznacza konkretne koszty operacyjne, to odczuwalna różnica.

To zadanie dla fleet managera, nie kierowcy

Braki w dokumentacji rzadko wynikają ze złej woli. Kierowca w stresie, tuż po kolizji, po prostu nie pamięta, co powinien sfotografować. Odpowiedzią jest gotowa procedura: pisemna, dostępna w każdym pojeździe jako laminowana karta lub aplikacja mobilna, taka, która nie wymaga podejmowania decyzji w trudnym momencie. Dobrze sprawdzają się też krótkie szkolenia z konkretnymi przykładami. I punkt kontrolny przed wysłaniem zgłoszenia do ubezpieczyciela, żeby ktoś w firmie sprawdził kompletność zdjęć.

Warto też pamiętać o szerszym obrazie: wskaźnik szkodowości całej floty wpływa na wysokość składek w kolejnych latach. Zadbana dokumentacja to nie tylko kwestia jednej konkretnej szkody, ale element długofalowej polityki kosztowej.

Zdjęcia archiwizuj przez co najmniej trzy lata (tyle wynosi termin przedawnienia roszczeń z czynów niedozwolonych) i trzymaj je na serwerze firmy, nie wyłącznie na prywatnym telefonie kierowcy.

Nie „czy dojadę”, tylko „czy powinienem jechać”

Warto doprecyzować jeszcze jeden element po stłuczce: moment wezwania assistance.

Assistance należy uruchomić zawsze wtedy, gdy pojazd nie nadaje się do bezpiecznej kontynuacji jazdy lub istnieje ryzyko, że dalsze przemieszczanie może zwiększyć zakres szkody. Dotyczy to nie tylko poważnych kolizji, ale również sytuacji, w których auto formalnie „jeździ”, jednak jego stan budzi wątpliwości techniczne, na przykład po uderzeniu w elementy zawieszenia, układ chłodzenia czy systemy bezpieczeństwa.

W przypadku pojazdów marki BYD warto dodatkowo podkreślić, że ich assistance działa na terenie całej Europy. Oznacza to, że niezależnie od kraju, w którym dojdzie do zdarzenia, kierowca ma dostęp do jednolitego procesu wsparcia, od organizacji holowania, przez zabezpieczenie pojazdu, aż po jego dalszy transport do serwisu. W praktyce upraszcza to logistykę w trasach międzynarodowych i eliminuje konieczność lokalnych, doraźnych rozwiązań.

Po uruchomieniu assistance kolejnym krokiem powinno być jak najszybsze zgłoszenie szkody do serwisu, który przejmie dalszą obsługę procesu. W przypadku serwisu blacharsko-lakierniczego Karlik zgłoszenie można wykonać online zaledwie w 5 minut, bezpośrednio przez internet.

Checklista flotowca: co fotografować po kolizji

Etap 1. Na miejscu zdarzenia (przed przestawieniem pojazdów)

Plan sytuacyjny – oba pojazdy w pozycji pokolizyjnej z widocznym otoczeniem: droga, skrzyżowanie, parking, oznakowanie

Uszkodzenia obu pojazdów – zbliżenie (detale) i szerszy plan

Tablice rejestracyjne obu pojazdów – wyraźne, czytelne, bez refleksów

Ślady zdarzenia – ślady hamowania, odłamki szkła i lakieru, uszkodzone bariery

Warunki zewnętrzne – oświetlenie, pogoda, widoczność na drodze

Oświadczenie sprawcy – cały dokument z wypełnionymi danymi i podpisami obu stron

    Etap 2. Przy zgłoszeniu do ubezpieczyciela

    Pojazd z czterech stron – przód, tył, lewy bok, prawy bok i ujęcie po przekątnej

    Uszkodzenia z bliska – pęknięcia, zarysowania, wgłębienia

    Uszkodzenia w kontekście – cały uszkodzony element (zderzak, drzwi, błotnik)

    Uszkodzenia z różnych kątów – boczne oświetlenie ujawnia odkształcenia blachy

    Co najmniej jedno zdjęcie uszkodzeń z widoczną tablicą rejestracyjną

    Numer VIN – tabliczka na karoserii i widoczny pod przednią szybą

    Licznik z aktualnym przebiegiem

    Wnętrze – jeśli szkoda dotyczy środka pojazdu

    ⬜ Komora silnika – przy uszkodzeniach przodu

    Koła i zawieszenie – jeśli mogły ucierpieć w zdarzeniu

      Zasady do przekazania kierowcom

      Włącz geolokalizację w telefonie. Metadane GPS mogą się przydać.

      Minimum 10 do 20 zdjęć. Im więcej, tym lepiej.

      Najpierw zdjęcia, potem przestawienie pojazdu.

      Fotografuj obydwa pojazdy, nie tylko swój.

      Unikaj zdjęć pod słońce i nieostrego kadru.

      Nie usuwaj zdjęć, dopóki sprawa nie zostanie formalnie zamknięta.

      Archiwizuj na serwerze firmy, nie tylko na prywatnym telefonie kierowcy.


      Szukasz wsparcia w doborze floty elektrycznych i hybrydowych pojazdów dla swojej firmy? Skontaktuj się z BYD Karlik.

      Zadzwoń i umów wizytę:
      ☎ +48 61 677 51 00

      Odwiedź salon BYD Karlik i poznaj innowacyjne modele BYD. Wspólnie znajdziemy rozwiązania idealne dla Twojej floty.
      📍 ul. Torowa 8, Poznań

      https://bydkarlik.pl/blog/po-stluczce-liczy-sie-pierwsze-piec-minut-oto-co-zrobic/
      Wszystkie wpisy

      Prześlij zapytanie o ofertę

      Po stłuczce liczy się pierwsze pięć minut. Oto co zrobić. | Poradnik flotowca #14
      Zgoda RODO

      Zapisz się na jazdę testową

      Po stłuczce liczy się pierwsze pięć minut. Oto co zrobić. | Poradnik flotowca #14
      Zgoda RODO